
Pokolenie z łaciny generatio czyli generacja. Dziś częściej używa się słowa generacja w dużo szerszym kontekście niż pokolenie, gdyż dotyczy ono każdego nowego przedmiotu który zastępuje poprzedni model. Obecnie sama zmiana starego na nowe następuje niezwykle szybko.
Przyjmuje się, że zmiana pokolenia następuje średnio co 25 – 30 lat, natomiast sama generacja pokoleniowa co 10 do 15 lat. Oznacza to, że średnio co niemal dekadę następuje zmiana w podejściu i nastawieniu do życia, a także mentalności i akceptacji nowej rzeczywistości.
Jestem osobą, która urodziła się w latach 80-tych XX wieku, a dorastała i kształtowała swój mental oraz nastawienie do życia w latach 90-tych. Jestem pokoleniem „Y”, więc należę do osób urodzonych w latach 1981-1996 nazywanych też „millenialsami”, które są określane historycznie ostatnim analogowym pokoleniem.
Wychowaliśmy się w świecie bez internetu, bez social mediów i bez tysiąca kanałów w telewizji. Nasze relacje i znajomości ograniczały się do podwórka, szkoły, a później pracy. Gdy chcieliśmy się z kimś spotkać, musieliśmy do niego fizycznie iść i zapytać się jego rodziców czy może wyjść z nami. Jednak gdy danej osoby nie było w domu, to ktoś z otoczenia wiedział gdzie się znajduje i można było ją zlokalizować bez GPS. Dziś wiele takich i podobnych sytuacji, normalnych dla mojego pokolenia, dla młodszych generacji brzmi jak opowieści rodem z filmów SF
Patrząc z perspektywy mojego pokolenia na współczesny świat, w którym dziś żyjemy, można odnieść wrażenie, że ten niezwykle przyspieszył. Przykładem tego może być choćby muzyka, gdzie utwór muzyczny, która stawał się hitem, utrzymywał się na listach przebojów tygodniami i był grany wszędzie, będąc na przykład przebojem lata. Nowy model sprzętu RTV i AGD był produkowany przez lata zanim pojawiła się nowa generacja. To samo dotyczyło mebli, samochodów, opakowań popularnych produktów czy mody. Zmiana generacyjna następowała po prostu wolniej i rzadziej, a nowe produkty wchodzące na rynek znacząco różniły się od ich starszej wersji. Podobnie było z przepływem informacji i ilością wydarzeń, które do nas docierały. Było ich mniej i wolniej do nas docierały. Czy wtedy było lepiej? Nie mnie to oceniać ale jest to temat do przemyślenia i wyciągnięcia wniosków przez każdego z was.
Obecne czasy, w których przyszło nam żyć, nazywane są często „złotym wiekiem”, leczy patrząc na karty historii, można dostrzec dziwną analogię, że tych „złotych wieków” już kilka razy się wydarzyło. Po nich następowały mroczne czasy, o których każdy chciałby zapomnieć i wymazać z kart historii. Czy w związku z tym mroczne czasy nadejdą? Sądzę że tak, ale zastanawiam się co może spowodować nasz upadek?
Moim zdaniem, jednym z czynników może stać się ilość bodźców i danych, które do nas docierają w różnej postaci i w ogromnej ilości. Docierają one za sprawą posiadania „całego świata” wielkości notesu, mieszczącego się w kieszeni lub na pasku wokół nadgarstka wielkości zegarka. Mówiąc bardziej dostanie, każdy z nas jest podłączony do tego cyfrowego świata i może być „na żywo” za jednym dotknięciem ikonki w smartfonie.
Ta ilość cyfrowych danych zalewa nas i powoduje, że nasz mózg jest przebodźcowany. Za tym idzie, nadmierne obciążenie informacjami, których nie może szybko przetworzyć. Jakby tego było mało informacje, które nas „bombardują” często wywołują w nas silne emocje. Widząc zadowolonych szczęśliwych znajomych, tworzymy fałszywy obraz, że „Oni” maja lepsze życie. Porównując się do nich sami chcemy zaimponować innym. To prowadzi często do rożnego rodzaju nerwic, stresów i chorób, a kończąc na jednej z najczęstszych chorób cywilizacyjnych naszych czasów czyli depresji. Stworzyliśmy wiele urządzeń czy procesów, które z założenia maja nam oszczędzać czas, a ten odzyskany paradoksalnie tak wielu beztrosko marnuje. Bardzo niewiele osób potrafi zarządzać sobą w czasie. Niewątpliwie będzie to jedna z wielu przydatnych miękkich kompetencji przyszłości.
Następnym elementem przyczyniającym się do naszego upadku jest oderwanie się od świata przyrody, a także brak dobrej jakości jedzenia. W marketach jest to kilka półek sklepowych ze zdrową żywnością, więc trzeba zadać pytanie co jest na pozostałych? Zła jakość powietrza w większych miastach to kolejny element przyczyniający się do szeregu chorób związanych z układem oddechowym. Niezdrowy jakościowo sen i zbyt krótki odpoczynek, sprawia że nasz umysł oraz ciało nie może oczyścić się z toksyn. To wszystko razem powoduje zaburzenie naszego naturalnego cyklu dobowego. Mega miasta, które stworzyliśmy, stały się swoistymi habitatami do życia, które nigdy nie śpią. To tylko kilka z ważniejszych elementów prowadzących nas do upadku.
Ostatnim z nich będzie coraz większa kontrola obywateli. Już dziś algorytmy social mediów wiedza o tobie więcej niż najbliżsi członkowie rodziny. Nasze relacje z ludźmi wokół nas stały się bardziej powierzchniowe, a głębsze relacje takie jak miłość, zaufanie, troska, bliskość stały się dziś bardziej towarem. No dobrze, jest już tak pesymistycznie, czy zatem jesteśmy zgubieni? Jako cywilizacja tego „złotego wieku” być może tak.
Jednakże każdy z nas posiada ostatni bastion w jaki wyposażyła nas matka natura. Jest w nim wolna wola, dzięki której możemy świadomie kierować własnym życiem i podejmować decyzje które są dla nas korzystne. Ujmując to w całość naszym bastionem jest to rozwój osobisty, tak ostro krytykowany przez system i media głównego nurtu. To praca nad sobą, nauka miękkich kompetencji, będzie w przyszłości niezwykle cenna. Poznawanie siebie i swoich emocji oraz jak reagujemy na nie, też pozwoli nam zachować spokój ciała i jasność umysłu w tym dynamicznym świecie.
0 komentarzy